Dlaczego zimna plazma PLASMAXIS powstaje z argonu, a nie z powietrza?
Jednym z pytań, które najczęściej słyszymy od kosmetolożek zainteresowanych technologią plazmową, jest: "skoro plazmę można wytworzyć ze zwykłego powietrza, po co w ogóle stosować argon?". To bardzo dobre pytanie — i odpowiedź na nie tłumaczy, dlaczego nie każde urządzenie plazmowe daje takie same efekty.
Czym w ogóle jest gaz nośny plazmy?
Plazma — czwarty stan skupienia materii — nie powstaje z niczego. Do jej wytworzenia potrzebny jest gaz, który zostaje zjonizowany pod wpływem energii elektrycznej. Ten gaz nazywamy gazem nośnym. Może nim być powietrze atmosferyczne, argon, hel lub azot — i to właśnie wybór gazu nośnego, obok metody generowania plazmy, decyduje o tym, jaka dokładnie "mieszanka" reaktywnych cząsteczek powstanie i jak będzie działać na skórę.
Problem z powietrzem atmosferycznym
Powietrze wydaje się najprostszym i najtańszym rozwiązaniem — jest wszędzie i nic nie kosztuje. Problem w tym, że powietrze atmosferyczne to mieszanina wielu gazów (azot, tlen, dwutlenek węgla, para wodna i śladowe zanieczyszczenia), której skład zmienia się w zależności od wilgotności, temperatury czy jakości powietrza w danym pomieszczeniu. Oznacza to, że plazma wytworzona z powietrza:
- ma niestabilny, trudny do przewidzenia skład reaktywnych cząsteczek,
- może zawierać niepożądane produkty uboczne jonizacji zanieczyszczeń,
- daje efekty, które różnią się zależnie od warunków w gabinecie — tego samego dnia, przy tej samej intensywności, zabieg może zadziałać inaczej niż tydzień wcześniej.
Dla profesjonalnego zabiegu kosmetycznego, który ma dawać powtarzalne, przewidywalne rezultaty, to poważne ograniczenie.
Dlaczego argon?
Argon, który wykorzystujemy w urządzeniu PANDHY'S™ PLASMAXIS, to gaz o czystości powyżej 99% (medycznej czystości). W przeciwieństwie do powietrza jest to gaz szlachetny — stabilny chemicznie, niereaktywny sam w sobie, bez zanieczyszczeń i wilgoci, które wpływałyby na przebieg jonizacji. Dzięki temu:
- plazma jest stabilna i w pełni kontrolowana — te same ustawienia energii dają powtarzalny efekt, niezależnie od dnia czy wilgotności powietrza w gabinecie,
- skład reaktywnych form tlenu i azotu (RONS) jest przewidywalny — a to właśnie te reaktywne cząsteczki odpowiadają za efekty terapeutyczne: stymulację fibroblastów, działanie antybakteryjne, wsparcie regeneracji,
- ryzyko niepożądanych produktów ubocznych jest znacznie niższe niż przy jonizacji zanieczyszczonego powietrza.
Innymi słowy: argon nie jest "dodatkiem premium" dla marketingu — to techniczny wybór, który bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo i powtarzalność efektu zabiegu.
Co to oznacza w praktyce dla gabinetu?
Dla klientki oznacza to, że kolejny zabieg będzie działał podobnie jak poprzedni — parametry ustawione przez kosmetolożkę faktycznie odpowiadają za intensywność efektu, a nie przypadkowe warunki otoczenia. Dla gabinetu oznacza to możliwość zaplanowania protokołu (np. serii zabiegów co 10–14 dni przy skórze problematycznej) z realistycznym oczekiwaniem na konkretny, powtarzalny rezultat.
Warto też wiedzieć, że jedna butla argonu 10 l wystarcza na ok. 15–30 zabiegów (w zależności od głowicy i intensywności) — to niewielki koszt eksploatacyjny w przeliczeniu na pojedynczy zabieg, biorąc pod uwagę, jak bardzo wpływa on na jakość i przewidywalność efektu.
Ciekawi Cię, jak argonowa plazma sprawdzi się w Twoim gabinecie?
Skontaktuj się z nami — opowiemy o kosztach eksploatacji, szkoleniu wdrożeniowym i warunkach zakupu urządzenia.